Nowe radio…

Nowe radio… Kiedy byłem tutaj ostatnio (kwiecień), mój świat był zupełnie inny. Tamten stary 15 maja się zawalił i teraz staram się budować następny. Niby już nic nie muszę, ale… świat nadal jednak istnieje i chyba trzeba się z tym pogodzić i pchać do przodu. W ostatnich miesiącach odwiedziłem wiele stacji radiowych. Szukałem, oglądałem, słuchałem, piłem kawę… To był tylko taki wytrych, żeby testować przy okazji, gdzie serwują najlepszą kawę. Nie jestem kawoszem. Nie muszę jej pić. Smakuję ją, bo lubię jej zapach. W tym przypadku jednak nie jestem uzależniony. Okazało się, że jestem uzależniony od radia. Cierpię, że nie mam obecnie takiego, którego mógłbym słuchać nałogowo… Przerzuciłem się na Spotify, słucham płyt, jak dawniej. Ale to ciągle nie to. Zespół dziennikarzy i prezenterów z „dawnej” roboty zaproponował mi udział w tworzeniu Radia 357. No i tutaj jestem! Wystartowaliśmy ze zbiórką funduszy, a być może w grudniu, nie koniecznie po południu, będę mógł powiedzieć do mikrofonu - „już jestem…”. Tuż po piosence „Broken Wings”. Tak to sobie wymyśliłem. Oby się udało… A co poza tym? Minęło dziwne lato, minęła jesień kolorowa… Znaczy jesień to jeszcze jest i mam nadzieję, że będzie spóźniony sezon grzybów. Pandemia nie odpuszcza, trzeba będzie nauczyć się z nią żyć. Jak dobrze, że mamy wspomnienia z „tamtego” świata… Marek Niedźwiecki – Radio 357 (6.10.20)

Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9