Idzie luty...

Idzie luty... Kiedyś to znaczyło – podkuj buty. Czasy się zmieniły. Tutaj jakoś jakby wiosna była za zakrętem? Tak, trochę przesadzam, ale nie przepadam za zimą, więc marzę o wiośnie. Zima tego roku jest jakaś taka bardziej prawdziwa. Może nie taka, jak 40 lat temu, no ale wtedy mieliśmy słynną zimę stulecia. Pamiętam tamten czas, bo po Sylwestrze musiałem iść do radia na poranny dyżur. Iść, bo Łódź zasypało. Ale tak, że widać było nawet narciarzy na ulicach miasta. Dostać się do przepełnionych tramwajów – marzenie. No proszę, już 40 lat temu lubiłem robić kroki! Tak, jestem piechurem. W Chicago Robert mnie podwozi do Downtown. Wysiadam koło Art Institute of Chicago. Stamtąd idę Michigan Avenue do jeziora. Po drodze Millenium Park, Starbucks gdzieś koło numeru 444 (kiedyś tam było radio WNUA), kiedyś po drodze były jeszcze Virgin Mega Store, Borders – i komu to przeszkadzało? Spacer nad jeziorem,a w drodze powrotnej Hard Rock Cafe (Chicken Fingers Tupelo Style & Corona). I stamtąd zabiera mnie Janusz. Cały dzień chodzenia... Chodzę, bo lubię! No i dla zdrowotności. Trzeba się ruszać. I niech to będzie moje przesłanie na 2019 rok. Miało być więcej podsumowań ubiegłego roku? Proszę bardzo. Moja płyta roku „A Star is Born” Lady gaga & Bradley Cooper. Tak wyszło. Zdrowia życzę... Marek Niedźwiecki (5 lutego 2019)

Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9