Kora...

I ciągle trudno mi w to uwierzyć. Kora nie żyje... Będę wypierał tę wiadomość.  Pogrzeb Artystki będzie w środę. A ja będę wtedy w Colorado. Kolej rzeczy. Może dla mnie lepiej, bo nie lubię pogrzebów. Są ostatecznością... Była jedną z najciekawszych osób, jakie dane mi było poznać. Maanam to zespół mojego życia. Prawie tak, jak The Eagles, Genesis, Pink Floyd. Kora byłą fantastyczną kobietą. Ciekawą, inteligentną, brawurową. Uwielbiałem Ją zapraszać do radia. Te nasze rozmowy dużo dla mnie znaczyły. Chyba czułem się uprzywilejowanym, bo Kora mnie znała, poznawała. Wiedziała, że jestem Markiem z Trójki. Podarowała mi dwie Madonny. Pięknie je malowała... Moje Madoony poleciały do Hobart na Tasmanii. Kora jest na całym świecie. Trudno się gra takie audycje, kiedy trzeba już tylko wspomianać. Ale za to jak dobrze, że muzyka pozostała. „Szał niebieskich ciał” to mój numer jeden Maanamu. I tego już nic nie zmieni. Będę udawał, że jakoś trudno mi się z Nią ostatnio umówić na rozmowę...
PS: mignął  mi dziś w telewizji serial, w którym na koniec odcinka Kora śpiewała „Kocham Cię, kochanie moje”. Był 2014 rok. Wyglądała zjawiskowo...

Marek Niedźwiecki (3 sierpnia 2018)


 

Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8