Znowu nowy…

Życzę najlepszego! Muzycznie pięknego. Dużo dobrych płyt i koncertów. Wszystkiego, czego sobie Czytelnik życzy. Ja to bym chciał, żeby lato trwało pół roku, wiosna i jesień po 3 miesiące. Mnie by się to podobało. Trochę śniegu napadało, zarazki atakują, szklanka na drogach. To po co ta zima? Mogłaby być tylko w górach. Właśnie za chwile jadę sprawdzić, jak to tam wygląda. Słaby był ten stary rok. Naznaczony zbyt dużą liczbą pożegnań. David Bowie, Prince, Maurice White, Glenn Frey, Billy Paul, Leonard Cohen, Greg Lake, George Michael… Oni już po tamtej stronie. Muzyka zostaje. A kiedy Artysta odchodzi łapiemy się muzyki, żeby pamiętać. Też tak mam. Moja ulubiona płyta roku? „Blackstar” Bowiego. Zawsze Go lubiłem, ale pożegnanie jakie dla nas wymyślił jest powalające. A przy tym muzyka, jak to zwykle u Niego jest najważniejsza. W rocznym podsumowaniu Listy Trójki na topie „Lazarus” Davida. Jak pewnie na wielu innych listach. Na mojej prywatnej też… Na co czekam w tym roku? Na nowe płyty Fleetwood Mac, Steviego Wondera, George’a Michaela. Tak, mają być ponoć jeszcze trzy albumy George’a przygotowane przez Niego w ostatnich latach. A Wonder i Fleetwood Mac obiecują płyty już od jakiegoś czasu. Czy wydadzą je w 2017 roku? Czekamy… (4.01.17)

Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8