Będzie tłoczniej na gwiaździstej fladze?

Od czasu gdy w 1959 roku Alaska i Hawaje zostały stanami USA, Ameryce nie przybyło nowych gwiazd. Niewykluczone jednak, że jeszcze w tym roku na gwiaździsto-pasiastej fladze może stać się tłoczniej, gdyby Portoryko zostało 51. stanem. Takie ambicje ma nowy gubernator tej karaibskiej wyspy, Ricardo Rossello, który objął urząd na początku bieżącego roku w nadziei, że uda mu się pokonać  trwający tam od lat kryzys gospodarczy. W tym celu Rossello chce, aby Portoryko z obecnego statusu terytorium nieinkorporowanego Stanów Zjednoczonych stało się pełnoprawnym stanem Ameryki. To niełatwe zadanie, bo trzeba do niego przekonać nie tylko portorykańskich wyborców, ale także Waszyngton. Gubernator Rossello chce, aby referendum odbyło się już na wiosnę. Stawką jest utworzenie z Portoryko nowego stanu i - oczywiście - dodanie nowej gwiazdy na fladze USA. Jeżeli wyspa zagłosuje na „tak”, podobnie jak uczyniła to w zakwestionowanym refrendum w 2012 roku, to Waszyngton będzie miał moralny obowiązek przyjąć Portoryko w poczet Stanów Zjednoczonych - tak  uważa Ricardo Rossello. Po zaprzysiężeniu 2 stycznia  gubernator  polecił zredukować personel i zmniejszyć budżet, aby choć trochę wyciągnąć wyspę z ogromnego długu sięgającego 70 miliardów dolarów. W jego opinii awansowanie Portryko do statusu stanu USA jest jedynym wyjściem z kryzysu. W 1898 Portoryko stało się obiektem inwazji w czasie Wojny hiszpańsko-amerykańskiej i trafiło ostatecznie w ręce Amerykanów. Mieszkańcy Portoryko posiadają obywatelstwo amerykańskie, ale nie mogą głosować w wyborach prezydenckich, ani kongresowych. Wielu Portorykańczyków uważa, że ich kraj, pozbawiony politycznego głosu, jest de facto amerykańską kolonią. Od lat 60. nasiliły się wewnętrzne spory o wybór niepodległości, lub przekształcenie kraju w stan USA. Turyści odwiedzający Portoryko są oczarowani urokiem starej stolicy kraju San Juan i nie dostrzegają objawów kryzysu wyzierającego z każdego kąta: dziurawych dróg, miasteczek, których nie stać na włączenie ulicznych latarń po zmroku i ledwie zipiącej służby zdrowia. Dlatego mieszkańcy opuszczczają tłumnie wyspę. W ubiegłym roku ponad milion z nich wyjechało z Portoryko na Florydę, starając się uciec przed kryzysem. Jeżeli dojdzie do referendum, będzie to już czwarte podejście od 25 lat. Przeciwnicy referendum wskazują, że nie wiadomo czego Stany Zjednoczone oczekują od Portoryko i na jaki status się zgodzą. Podczas kampanii wyborczej Donald Trump i jego polityczni konkurenci podkreślali, że popierają stanowe ambicje wyspy. W ubiegłym roku Kongres USA uchwalił ustawę stabilizacyjną dla Portoryko, której zadaniem jest nadzór nad ekonomią wyspy i uruchomienie programu jaki stosuje się przy bankructwie.

Wojciech Minicz

Archiwum

1 2 3 4 5