"Nie będziecie nigdy ignorowani, nigdy was nie zawiodę"

Uroczystości towarzyszące zaprzysiężeniu nowego prezydenta USA rozpoczęły się już w czwartek złożeniem przez Donalda Trumpa wieńca na Cmentarzu w Arlington. To tradycja upamiętniająca tych, którzy polegli za ojczyznę. Wkrótce po tym pod pomnikiem Lincolna odbyła się uroczystość powitalna, dla tych którzy przybyli do Waszyngtonu na inaugurację Trumpa. „Uczyńmy Amerykę wielką ponownie”. To czołowe hasło kampanii wyborczej Donalda Trumpa było hasłem powitalnego wiecu. Dzień zaprzysiężenia obfitował w symbolikę. Dla Donalda Trumpa i jego rodziny rozpoczął się od nabożeństwa w Kościele św. Jana kilka kroków od Białego Domu. Swiątynia ta jest nazywana kościołem prezydentów, bo tam modlą się prezydenci przy okazji ważnych uroczystości. Najważniejszym momentem było pokojowe przekazanie władzy, które odbyło się zdala od kamer. Walizka z kodami kontrolującymi broń jądrową powędrowała do innego oficera nie opuszczającego na krok prezydenta Trumpa. Po uroczystym zaprzysiężeniu na froncie Kapitolu prezydent Trump wygłosił przemówienie będące w znacznej mierze podsumowaniem jego haseł wyborczych. Takich jak ”Od dzisiaj będzie przyświecać nam zasada - Ameryka na pierwszym miejscu”. „Broniliśmy granic innych krajów, ale nie broniliśmy swoich granic. Wzbogacaliśmy innych, podczas gdy nasze fabryki jechały za granicę”. “Rzucam hasło, mówił prezydent Trump, kupujmy towary amerykańskie, zatrudniajmy Amerykanów”, I –„wytępimy radykalizm muzułmański”. Trump zakończył przyrzeczeniem: "Nie będziecie nigdy ignorowani, nigdy was nie zawiodę”.

Wojciech Minicz

Archiwum

1 2 3 4 5