O zaprzysiężeniu

Zapewnienie bezpieczeństwa podczas inauguracji Donalda Trumpa jest najtrudniejszym zadaniem w dotychczasowej historii podobnych uroczystości. Tak twierdzą członkowie komitetu organizacyjnego, wskazując, że na inauguracji Trumpa zetrą się ze sobą - niekoniecznie w pełnym znaczeniu tego słowa - te same zajadłe siły polityczne, które były widoczne podczas kampanii wyborczej i wywarły wpływ na ukształtowanie ostatecznego wyniku wyborów. Nie dość, że organizatorzy będą musieli stawić czoła różnorakim zagrożeniom podczas uroczystości, to jeszcze zadanie to będzie podzielone między ponad trzydzieści agencji strzegących prawa. W dodatku, będą musiały one poradzić sobie z napływem dużej liczby demonstrantów protestujących przeciw prezydenturze Trumpa i jego zwolenników szykujących aplauz dla niego. Agencje odpowiedzialne za bezpieczeństwo na uroczystościach obawiają się, że może dojść tam do konfrontacji między grupami Amerykanów nadal głęboko podzielonych na tle wyniku wyborów. A to wszystko w czasie, gdy oczy świata będą zwrócone na Waszyngton. Niepokój towarzyszył drugiej inaguracji George,a Busha, gdyż następowała ona po atakach z 11 września 2001 roku. Również zaprzysiężenie Baracka Obamy niosło ze sobą niepewność co do bezpieczeństwa, gdyż władzę obejmował, po raz pierwszy w historii, USA Afro-Amerykanin. Ale nawet Obama nie spotkał się z takim zagrożeniem protestami do jakich może dojść, gdy na zaprzysiężenie do Waszyngtonu przebędzie Donald Trump. Formacja policyjna, National Park Service, kontrolująca tereny publiczne w Waszyngtonie, otrzymała już sporo podań o zezwolenie na zorganizowanie demonstracji. Wystąpiły z nimi zarówno organizacje popierające Trumpa, jak i  przeciwne jego prezydenturze. Trwa teraz analiza tych podań tak aby pozwolić na demonstracje możliwie największej liczbie zabiegających o nie organizacji. Przedstawiciele poszczególnych organizacji będą tak rozmieszczeni tak, aby zapobiec zamieszkom. Największym wydarzeniem ma być tak zwany Marsz Kobiet na Waszyngton, którego organizatorzy otrzymali zezwolenie na wiec z udziałem 200 tysięcy uczestników i marsz na znak protestu przeciw prezydenturze Donalda Trumpa. Wszystko to ma odbyć się 21 stycznia, a więc nazajutrz po inaguracji. Nie wiadomo ilu zwolenników prezydenta Trumpa zgromadzi jego zaprzysiężenie. Komitet planujący uroczystości oczekuje od dwóch do trzech milionów, Byłyby to rekordowy tłum. Sam koszt zapewnienia bezpieczeństwa takiemu tłumowi ma wynieść ponad 100 milionów dolarów. Ochrona nowego prezydenta, dygniatrzy, którzy przebędą na uroczystości, oraz tłumu uczestników to główne zadanie zwiadu, policji oraz agencji militarnych. Organizatorzy będą też chcieli za wszelką cenę uniknąć starć między zwolennikami i przeciwnikami Donalda Trumpa do jakich dochodziło podczas kampanii wyborczej.

Wojciech Minicz

Archiwum

1 2 3 4 5