Podczas prezydenckiej kampanii wyborczej polityka zagraniczna bywa spychana na drugi plan

Tym razem jednak jest nieco inaczej. Do głosu dochodzi sprawa stosunków amerykańsko-rosyjskich, rzekomej sympatii Donalda Trumpa do Władimira Putina i podejrzenia, że Moskwa dopuszcza się ataków cybernetycznych na Amerykę. Z drugiej strony,  rosyjskie ministerstwo obrony ma rozważać ponowne uruchomienie swoich baz wojskowych na Kubie i w Wietnamie. W ciągu ostatnich lat w rosyjskich mediach ukazywały się doniesienia, że ma dojść do rychłego uruchomienia elektronicznej bazy podsłuchowej Lourdes położonej 18 mil od Hawany, gdzie gromadzeniem informacji szpiegowskich zajmowało się półtora tysiąca funkcjonariuszy KGB. W 2001 roku bazę zamknięto. O wznowieniu działalności bazy mówił niedawno rosyjski wiceminister obrony. Ale Amerykanie podchodzą sceptycznie do tej informacji. Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych z siedzibą w Waszyngtonie nie bardzo chce w to wierzyć, wskazując, że nie wypowiadają  się konkretnie na ten temat ani Kuba ani Wietnam. Kiedy w 2004 roku zamknięto  bazę Cam Ran w Wietnamie rząd wietnamski oświadczył, że nie podpisze umowy z żadnym krajem o wynajmie tej bazy. Przez uruchomienie zagranicznych baz wojskowych Rosjanom może zależeć na podwyższeniu swego prestiżu międzynarodowego i podkreśleniu, że Rosja - podobnie jak Stany Zjednoczone jest - globalną potęgą i posiada swe bazy. Nie bardzo jednak wiadomo co Rosja może mieć do zaoferowania w zamian za użyczenie jej baz, szczególnie bazy na Kubie, wziąwszy pod uwagę fakt, że Kuba wznowiła stosunki dyplomatyczne ze Stanami Zjednoczonymi. Tymczasem administracja Obamy oskarża Rosję o dokonanie szeregu ataków cybernetycznych, aby przeszkodzić w wyborach prezydenckich w USA. W oświadczeniu wydanym przez Departament Bezpieczeństwa Krajowego stwierdzono, że zakres tych ataków wskazuje, że zgodę na ich przeprowadzenie mogli wydać tylko najwyżsi rangą przedstawiciele władz w Moskwie. Na konferencji w Waszyngtonie poświęconej bezpieczeństwu cybernetycznemu doradcy Białego Domu poinformowali, że Federalne Biuro Sledcze odnotowało podejmowanie w sieci licznych prób zmierzających do zdobycia informacji, ale nie stwierdzono prowadzenia manipulacji. W ciągu ubiegłych miesięcy Donald Trump wyrażał swój podziw dla rosyjskiego prezydenta Władimira Putina nazywając go przywódcą o zdecydowanym charakterze. Jednak później Trump starał się zdystansować do swych poprzednich wypowiedzi chwalących Putina. Przed miesiącem, na wiecu wyborczym w Newadzie, Trump powiedział, że Putin jest dużo lepszym przywódcą niż Obama. Trump zaniepokoił przedstawicieli do spraw zagranicznych, gdy powiedział, że weźmie pod uwagę możliwość zniesienia sankcji ekonomicznych nałożonych na Rosję po zajęciu przez nią Krymu.

 

Wojciech Minicz

Archiwum

1 2 3 4 5