Na miesiąc przed wyborami prowadzi Hillary Clinton

To efekt wygranej, pierwszej debaty, szeregu gaf popełnionych przez Donalda Trumpa i decyzji ankietowanych, że z dwojga złego lepszy będzie głos na Hillary Clinton. Ona sama niemalże nie wysiada z samolotu. Przemieszcza się z mapą poparcia dla niej ze stanu do stanu, by tam, gdzie ma gorsze notowania, zabiegać o lepsze, a tam, gdzie jest mocna przekonywać wyborców, by jej nadal ufali i przekonywali do niej innych. W każdym stanie liczą się, jak wiadomo, głosy elektorów, którzy są zobowiązani wybrać tego kandydata, którego wybierze stan. Ogółem jest 538 elektorów reprezentujących 50 stanów. Zeby wygrać i zostać prezydentem trzeba uzyskać conajmniej 270 głosów elektorskich.To skomplikowany i archaiczny system. Wielokrotnie w USA podnosiły się głosy, aby sposób wyboru prezydenta uprościć zastępując go, na przykład, wyborami powszechnymi. Tymczasem jednak liczy się poparcie w poszczególnych stanach a nie przewaga w ogólnokrajowych sondażach. Dla  wyborców szokujące były rozliczenia podatkowe Trumpa z 1995 roku, opublikowane ostatnio przez dziennik New Jork Times. Wynika z nich, że w 1995 roku  Trump poniósł biznesowe straty sięgające miliarda dolarów,choć w tym samym czasie poczynił szereg drogich zakupów, w tym nabył samolot Boeing 727 do prywatnego użytku, a do listy należących do niego nieruchomości dodał, między innymi, drapacz chmur na Manhattanie. Możnaby więc sądzić, że Trump miał się finansowo doskonale. Jednak w zeznaniu podatkowym z 1995 roku Trump podał, że poniósł straty w wysokości 916 mln dolarów. Jak to jest możliwe, zastanawiał się New Jork Times, że Trump opływał w pieniądze i jednocześnie zgłaszał do urzędu podatkowego ogromne straty. Hillary Clinton zaliczyła wcześniej dość poważną wpadkę. Najpierw zdiagnozowano u niej zapalenie płuc i zalecono pięciodniowy pobyt w domu. Mimo to kandydatka postanowiła ukryć swą chorobę i prowadzić jak jak gdyby nic kampanię wyborczą. Podczas obchodów rocznicy zamachów terrorystycznych na Manhattanie, Clinton źle się poczuła, wyszła z uroczystości i zemdlała. Sprawę trzymano w tajemnicy przed prasą, bo jej sztab obawia się wzniecania krążącej w internecie teorii, że jest ona w złym stanie zdrowia. Dopiero później sztab Clinton poinformował o zapaleniu płuc. Teraz, na miesiąc przed wyborami, nikt z kandydatów nie może już sobie pozwolić na jakiekolwiek wpadki.

 

Wojciech Minicz

Archiwum

1 2 3 4 5