Co przyniosła debata?

W pierwszej debacie prezydenckiej bieżącego sezonu politycznego, Trump nie padł na deski, jak tego chcieli jego przeciwnicy. Niektórzy komentatorzy twierdzą, że pani Clinton pomagał moderator, dziennikarz NBC Lester Holt. Jeżeli nawet tak było jest to tylko kwestia interpretacji krótkich wypowiedzi Holta, który pozostawił uczestnikom debaty wolną rękę. I tylko gdy Donald Trump mijał się z prawdą, utrzymując że był przeciwnikiem wojny w Iraku Holt przypomniał, że było inaczej. Trump, zachowywał się nieco dziwnie. Gdy był atakowany pociągał nosem, popijał wodę ze szklanki, a na jego twarzy pojawiał się grymas. Najbardziej oczekiwaną debatę w historii amerykańskiej prezydentury obejrzało 80 mln telewidzów. Kandydaci oferowali tak skrajnie różne plany wyborcze, że możnaby sądzić, że odnoszą się one do dwóch różnych krajów. Wart odnotowania jest fakt, że poza jedną krótką wzmianką Donald Trump nie poruszył swego naczelnego tematu wyborczego - imigracji. Nie mówił o potrzebie wybudowania muru na granicy z Meksykiem i nie obsypywał Meksykanów inwektywami, choć to właśnie radykalne podejście do kwestii imigracyjnych zdobyło mu dużą popularność. Trump i Clinton mieli odmienne poglądy w odniesieniu do polityki i reformy handlowej, a także polityki zagranicznej. Clinton była dobrze przygotowana, a Trump wystąpił jako człowiek z zewnątrz. On zwracał się do niej per - sekretarz Clinton -, a ona nazywała go po prostu - Donald. Jak to wszystko wpłynie na niezdecydowanych wyborców sfrustrowanych tym, że mają do czynienia z parą skrajnie nielubianych kandydatów, dopiero się okaże. Hillary Clinton stwierdziła że chodzi o wybór między nią, politycznym weteranem, zamierzającym pomóc klasie średniej, a multimiliarderem i politycznym nowicjuszem, zabiegającym o własne interesy politykiem, któremu nie można wierzyć. Debata trwała 90 minut. Nie przerywano jej reklamami. Była to pierwsza z trzech debat zaplanowanych przez obie strony przed wyborami powszechnymi, które odbędą się 8 listopada. Ankiety badania opinii publicznej wskazują, że po długiej kampanii wyborczej kandydaci idą łeb w łeb. Hillary Clinton ma nadzieje, ze wygrana debata przysporzy jej zwolennikow.

Wojciech Minicz

Archiwum

1 2 3 4 5