Imigracyjne kłopoty rodzin polityków

Gdy politykom przyjdzie mówić o reformie imigracyjnej prześcigają się w sloganach. Ale kiedy okaże się, że w rodzinie polityka jest imigrant, który przebywał, lub przebywa w USA nielegalnie, nabierają wody w usta, a odpowiedzi na ten temat udziela mediom rzecznik. Bywa że  nielegalny imigrant z  ustosunkowanej politycznie rodziny narozrabia i ma kłopoty z prawem-nie tylko imigracyjnym, ale z prawem kryminalnym. Ale od czego są polityczne i rodzinne  koneksje. Taki kłopot miał przed pięcioma laty sam Barack Obama. Onyango Obama wujek prezydenta USA został aresztowany za jazdę po pijanemu. Nie miał pieniędzy, aby uiścić kaucję i wyjść z aresztu. Powiedział więc  policji, że kaucję zapłaci za niego... Biały Dom. Na jeździe po pijanemu się nie skończyło. Okazało się bowiem, że spokrewniony z Barackiem Obamą imigrant z Kenii  od ponad 30 lat przebywał na terenie USA nielegalnie i miał  nakaz deportacji, który po prostu zignorował. Onyango Obama pochodzi z Kenii i jest przyrodnim bratem nieżyjącego już ojca prezydenta USA.Obama jest także bratem Zeituni Onyango, ciotki Baracka Obamy, o której  było głośno, także z powodu jej problemów imigracyjnych. Ostatecznie jednak kobieta uzyskała azyl w USA. Głównym postulatem politycznym Donalda Trumpa, kandydata Republikanów do Białego Domu, jest powstrzymanie napływu do USA nielegalnych imigrantów. W tym celu Trump chce wybudować mur na granicy z Meksykiem, a kosztami budowy zamierza obciążyć Meksykanów. Trump zagroził Meksykanom, że jeżeli nie zastosują się do tego wówczas zatamuje on przepływ pieniędzy z USA do Meksyku, pieniędzy wysyłanych na utrzymanie rodzin przez pracujących w pocie czoła w  Ameryce nielegalnych meksykańskich robotników. Tymczasem okazało się, że żona Donalda Trumpa-Melania też pracowała,  w USA, ale niekoniecznie w pocie czoła. Było to ponad 20 lat temu kiedy Melania po przyjeździe ze swej rodzinnej Słowenii była modelką, a jej zdjęcia w negliżu ukazywały się w ilustrowanych magazynach dla panów. Rzecz w tym, że piękna Melania wprawdzie przebywała w USA legalnie, ale w oparciu o wizę turystyczną, która nie upoważnia do podjęcia pracy w USA i nie pozwala jednorazowo na dłuższy niż 3 miesięczny pobyt. Ponieważ ówczesnych dokumentów imigracyjnych Melanii nie podano do wiadomości publicznej reporterzy prowadzący śledztwo dziennikarskie mają utrudnioną pracę. Ale nawet jeżeli Melania przebywała w USA przez pewien czas legalnie to już samo ubieganie się o wizę turystyczną mogło być sprzeczne z prawem jeżeli Melania zamierzała podjąć pracę w USA i nie powiedziała o tym funkcjonariuszowi imigracyjnemu na granicy. Zarówno Melania jak i jej mąż Donald posługują się podobną taktyką. Jeżeli jakiekolwiek informacje na ich temat mogą stawiać ich w niekorzystnym świetle wówczas, po prostu, blokują te informacje. Tak się ma z rozliczeniami podatkowymi Donalda i podobnie jest teraz z dokumentami imigracyjnymi Melanii.

Wojciech Minicz

Archiwum

1 2 3 4 5