Starcia z Donaldem Trumpem

Sposób w jaki Donald Trump i jego sztab wyborczy prowadzą kampanię wywołuje sporo kontrowersji, ostatnio również wśród dziennikarzy obsługujących kampanię czołowego kandydata do nominacji prezydenckiej z ramienia Partii Republikańskiej. Aby zdobyć akredytację prasową przy sztabie Trumpa nie wystarczy o nią wystąpić. Okazuje się bowiem, że Trump i jego ludzie dokonują selekcji dziennikarzy w oparciu o to jak piszą, czy mówią w swych korespondencjach o Trumpie. Bywa więc, że korespondent posiadający oficjalną akredytację na obsługę prasową Trumpa nie jest wpuszczany na jego konferencję prasową, bo w swoich materiałach krytykował, czy przedstawiał w złym świetle Donalda Trumpa. W ten sposób sztab Trumpa chce najwyraźniej skłonić korespondentów, aby unikali krytyki ich szefa. On sam zwraca szczególną uwagę na relacje telewizyjne z jego wystąpień. Reporterzy, którym sztab Trumpa odmówił wstępu na jego wiece czy konferencje prasowe byli wręcz zaszokowani, ponieważ nigdy dotychczas podczas kampanii prezydenckich, nie ograniczano dostępu dla prasy. Niewykluczone, że największe tytuły prasowe i stacje telewizyjne urządzą bojkot kampanii Trumpa. W ubiegłym tygodniu w Arizonie grupa przeciwnikow Trumpa zablokowała drogę na przedmieściach Phoenix prowadzącą do miejsca, gdzie odbywał się wiec z jego udziałem. W Nowym Jorku demonstranci starli się z policją, która starała się zablokować ich marsz w kierunku siedziby Trumpa w Trump Tower. W Phoenix kilku spośród niespełna stu demonstrantów zaparkowało swe samochody przy dojściu do miejsca wiecu. Niektórzy przykuli się łańcuchami do aut, inni skandowali hasła przeciw Trumpowi. Gdy demonstranci nie chcieli podporządkować się poleceniom policji, która wzywała do odblokowania drogi, samochody zostały odholowane, a kilku z najbradziej agresywnych uczestników protestu aresztowano. Pozostali urządzili swój wiec, ale otoczyła ich grupa funkcjonariuszy tamtejszego szeryfa Joe Arpaio, który podobnie jak Trump, jest zwolennikiem twardej polityki wobec imigrantów. Trump zapewniał, że odniesie zwycięstwo wyborcze, bo jego stanowisko w sprawach imigracyjnych podziela wielu wyborców. W Nowym Jorku kilkuset demonstrantów zgromadziło się w pobliżu Hotelu Trump International. Niektórzy nieśli ze sobą transparenty z hasłami protestującymi przeciw koncepcji muru na granicy z Meksykiem i sugerującymi, że murem należałoby otoczyć Donalda Trumpa. Skandowano hasło “Dump Trump”. Doszło do przepychanek z policją, która schroniła się za metalową blokadą. Aresztowano conajmniej dwóch uczestników protestu. Odpychani przez policję demonstranci zrezygnowli z marszu, by go później wznowić przed siedzibą Trumpa - Trump Tower. Niewykluczone, że podobne demonstracje będą się nasilać w miarę przybliżania się konwencji wyborczych, które wybiorą swych kandydatów do Białego Domu.

 

Wojciech Minicz

Archiwum

1 2 3 4 5