Upadek domu Bushów

Dlaczego znany i doświadczony polityk z amerykańskiej dynastii politycznej, były gubernator, rezygnuje z ambitnego planu, by zostać prezydentem i ze łzą w oku ogłasza o wycofaniu się z wyborów? To co przyniosło rezygnację Jeba Busha (fot.) z ubiegania się o  republikańską nominację prezydencką rozpoczęło się - tak na dobrą sprawę - już w sierpniu, kiedy Donald Trump przypuścił serię ataków na byłego gubernatora Florydy nazywając go “politykiem o niskiej energii“. Obaj kandydaci spierali się o sprawy imigracyjne. Już wtedy sztab wyborczy Jeba Busha odnotował negatywny wpływ ataków Trumpa na ich kandydata. Ludzie ze sztabu nie bardzo wiedzieli jak sobie z tym poradzić. Jedni stawiali na agresywną odpowiedź i konfrontację z przeciwnikiem. Inni mówili, że to nie ma sensu, bo ataki na Trumpa to... niczym siłowanie się z pniakiem. Jeszcze inni zalecali spokój twierdząc, że trzeba to przeczekać, bo kandydatura Trumpa - jak twierdzili - nie ma szans. Tymczasem oczekiwania wobec Jeba Busha rosły. Miał za sobą poparcie zupełnie sporej grupy wyborców i całego klanu Bushów - w tym dwóch byłych prezydentów - starszego i młodszego. Mama Jeba, Barbara Bush, która od początku była przeciwna, by kolejny mężczyzna z ich domu poddał się rygorom kampanii wyborczej, a później prezydentury, włączyła się w końcu do kampanii. Zaatakowała bezpardonowo Donalda Trumpa, mówiąc przed kamerami największych sieci telewizyjnych, że gdy patrzy na Trumpa to czuje się... chora. George W. udał się z bratem w kampanijną podróż, ale jego poparcie wśród wyborców okazało się znikome. Wyszło ostatecznie na jaw, że team Jeba Busha nie posiada jasnej strategii, a rywal numer jeden, jakim okazał się Donald Trump, uprowadza mu sprzed nosa republikańskich wyborców. Inni kandydaci mieli podobne problemy, ale Jeb Bush ucierpiał najbardziej, bo wtedy jeszcze prowadził w sondażach. Upłynęło sporo czasu odmierzanego kolejnymi klęskami, gdy ostatecznie w sobotę 20 lutego, po kiepskim 4. miejscu w Południowej Karolinie Jeb Bush ogłosił o zawieszeniu kampanii. Westchnienie, z jakim przyjęli to jego zwolennicy miało coś znanego z Sienkiewicza - kończ waść, wstydu oszczędź. Bush przegrał, bo jego doświadczenie polityczne, jakie zdobył będąc gubernatorem Florydy okazało się archaiczne, trąciło myszką, a kandydat lepiej się czuł przygotowując wystąpienia i opracowania partyjne niż w bezpośrednim kontakcie z wyborcami. Czy Bush miał jakiekolwiek szanse, by wygrać wybory i zostać trzecim prezydentem z Domu Bushów? Na ten temat  będą na pewno dyskutować długo po zakończeniu wyborów eksperci polityczni i zwykli wyborcy. Byliśmy świadkami jednej z najbardziej dotkliwych klęsk we współczesnej historii polityki amerykańskiej. Doszło do tego w momencie, gdy Donald Trump, główny rywal Jeba Busha, potrafił wykorzystać niezadowolenie elektoratu w drodze wiodącej do nominacji.

 

Wojciech Minicz

Archiwum

1 2 3 4 5