Jana Myrdy miłość do nart...

TATRY Ski Club w Chicago istnieje już ponad 40 lat, założony został w 1973 roku. Ma świetnych alpejczykow, już 11-krotnie wygrywał doroczną druzynową rywalizację w chicagowskiej lidze – CMSC. W siedem lat po powstaniu klubu, świetny biegacz Andrzej Głowacki wprowadził do programu klubu również biegi narciarskie. Sekcja narciarstwa klasycznego miała w swych szeregach przez pewien czas świetnych zawodników, takich jak skoczek Jacek Gąsienica Mracielnik - uczestnik Pucharu Swiata w Zakopanem w 1980 roku; dwuboista i skoczek Janusz Guńka czy Ludwik Hajnos. Sekcji patronowało małżeństwo biegaczy z Polski – Grażyna i Józek Marek. Tak zapaleni do tej dycypliny, że przenieśłi się z Chicago na przedmieśća, do Fox River, niewielkiejm miejscowości, posiadajacej jedyną w rejonie Chicago narciarską skocznię. Na tym obiekcie liczący blisko 100 lat Norge Ski Club organizuje rokroczne styczniowe konkursy. Dzieci pp. Marków miały teraz krok na treningi na skoczni. Przez kilka lat inny z amatorów narciarstwa klasycznego – Czesław Piłat, prezes klubu Podhale Chicago próbował doprowadzić do rywalizacji biegaczy w Polonijnych Mistrzostwach w narciarstwie biegowym. Nie udało się – głównie na przszkodzie stał notoryczny brak śniegu w „wietrznym mieście”, brakowało również chętnych do pomocy w pracach organizacyjnych. Szkoda, bo frekwencja startujących byłaby zapewniona. Takiego zdania jest Jan Myrda, świetny biegacz, który – po zawieszniu sekcji narciarstwa klasycznego w klubie TATRY – kontynuuje indywidualnie karierę. A wraz z nim Staszek Borzęcki i jego córka Barbara. W rejonie Chicago biega na nartach więcej rodaków, ale w zawodach uczestniczy ich tylko kilku, m.in. Krzysztof Karpiel, Marek Mróz. Gwiazdą tych „niedobitków” jest na pewno Jan Myrda, 26. w tegorocznym American Birkenbeier, najważniejszej próbie narciarskich biegów maratońskich w Ameryce, porównywalnej przez niektórych do słynnego 90-km Biegu Wazów w Szwecji. Przygoda Janka Myrdy z nartami zaczęła się w Polsce od dzieciństwa.

 

Mówi się, że wszyscy na Podhalu rodzą się z nartami. Podobnie było z nim. Tak się zaczęło – szkoła podstawowa – narty; szkoła średnia – narty. Od dzieciństwa lubił biegać na nartach. Oszałamiających sukcesów wprawdzie nie było, aczkolwiek otarł się o reprezentacje Polski juniorów i zaliczył kilka niezłych wystepów. Po przybyciu do Stanów, kontynuował przygodę z narciarstwem biegowym. A w lecie uczestniczył w biegach ulicznych i trenował na nartorolakch. W maratonie chicagowskim startował trzykrotnie. Najlepszy rezultat jaki osiagnął to 2 godz. 26 min i 20 sek. Było to przed kilku laty i zajął wtedy 27 miejsce. Jak na amatora, to czegóż można więcej wymagać? Startował już 9 razy w słynnym narciarskim Amercian Birkenbeier. Ale dopiero przed rokiem udało mu się zejść poniżej upragnionej granicy, czyli ukończyć rywalizację w pierwszej pięćdziesiątce wśród 10 tyś. uczestników na dystanie 50 km. Był wówczas 41. W tym roku poprawił ten rezultat. "Im wino starsze tym lepsze" - śmieje się Janek, który ukończył już 42 lata, ale nie zamierza kończyć kariery. Czy biegacza Jana Myrde sponsoruje sam Jan Myrda? "Tak, nie mam sponsorów. Kocham bieganie i jemu poświęcam każdą wolną chwilę" - mówi. Janek Myrda jeszcze nie rezygnuje, ale już rosną jego następcy – to trójka jego dzieci – 14-letnia Kasia odnosi na razie sukcesy w gimnastyce; Madzia ma 13 lat a Bartek 10 lat, oboje mają w kolekcji już sporo medali w lekkiejatletyce. Cała trójka uprawia zimową porą narciarstwo biegowe. "Bo inaczej być nie możę" – smieje się Janek Myrda. Tegoroczna zima była nietypowa. Przez trzy miesiące w chicagowskich parkach panowały świetne warunki do narciarskiego biegania. Może to skłoni działaczy klubu TATRY do zorganizowania w przyszłym roku Polnijnych Mistrzostw w narciarstwie biegowym. Właśnie w „wietrznym mieście”. Może nad Lake Michigan, a może w którymś z parków, których tak wiele w Chicago. Poz ostawiam ten problem do przemyślenia prezesowi TATRY Ski Club – Piotrowi Chowańcowi.

Wiesław Książek

Archiwum

1 2 3 4 5