Plusy i minusy w polonijnym sporcie 2012 - cz.2.

Nie wszystko złoto co się świeci. To powiedzenie jak ulał pasuje do sytuacji w polonijnym sporcie. W poprzednim odcinku pisałem o sukcesach w minionym roku. Było ich sporo, ale nie da się ukryć, ze generalnie był to kolejny trudny rok w polonijnym sporcie. Przyczyny takiej sytuacji są niezmienne – coraz trudniej o sponsorów, a koszty utrzymania kubu, czy nawet drużyny niestety rosną. Podobnie jak koszty indywidualnych występów w innych niż piłka dyscyplinach. A skoro jestem przy piłce - nie przybyło nam nowych drużyn, poza Wisłą over-30 i Igloopolem over-30, które ze zmiennym szczęściem rozegrały pierwszy sezon w Premier Soccer League. Trudna sytuacja w obu polonijnych ligach. Zarówno Stawski Soccer League jak i Lowell Foods Liga Podhalańska mają tylko po siedem zespołów. I wciąż są pod presją rezygnacji z gry kolejnych. A trudno przecież sobie wyobrazić rozgrywki przy tylko sześciu zespołach. Bo co? Pięć kolejek w sezonie? Nieco dłużej niż miesiąc gry? Wprawdzie obie ligi ratują się, rozszerzając swoje pucharowe rozgrywki, a liga Podhalańska ma jeszcze Memoriał Tadeusza Pawlikowskiego i Stanisława Malinowskiego, ale to są półśrodki. Rozlegający się coraz częściej apel o połączenie obu organizacji w jedna silna polonijną ligę, jak na razie nie ma pozytywnego odzewu. Liga góralska ma jeszcze kolejny problem – dla oszczędności wycofała się z federacji stanu Illinois, oszczędzając po 25 dol. za wyrobienie passów dla każdego zawodnika. Wprowadzono własne dowody piłkarskiej tożsamości. A to oznacza brak możliwości wystepow w oficjalnych turniejach. Zabrakło Turnieju Polonijnego – po raz pierwszy od 26 lat. Po prostu nie było chętnych do organizacji tej przez lata najważniejszej imprezy polonijnego piłkarstwa. Wina po części leży stronie zarządu Turniejów Polonijnych. Miał on jeszcze nadzieje, ze taki turniej zorganizuje Wisła, obchodząca w minionym roku 85-lecie istnienia. Nadzieje te nie były oparte na racjonalnych przesłankach. Nasz najstarszy poza granicami Polski klub jest po prostu biedny – może bardziej niż inne kluby – i z trudem utrzymuje sie na powierzchni. Podobno po roku przerwy Turnieje Polonijne powrócą w tym roku. Ale wciąż nie ma chętnego do organizacji. A czas upływa... Chciał podjąć się tego zadania White Eagle Detroit, ale poraziły go koszty wynajęcia boisk na dwudniowy turniej (podobno $5.000). A może sytuację uratuje Eagles? Aeroklub po tragicznej katastrofie w roku 2003, w której śmierć poniosło pięciu jego członków, w praktyce zawiesił działalność. Kolejnym ciosem dla lotników była w ub. roku utrata pięknego lokalu, z dużym przez kilka lat przystosowania obszernych wnętrz na pierwszym piętrze One Stop Mall przy Irving Park. Członkowie klubu rozeszli się po innych aeroklubach, a dosłowne garstka pozostałych, tych najwierniejszych tradycji swojego klubu, spotkała sie na opłatku w zaprzyjaźnionym lokalu Jolly Inn. Tam kiedyś z udziałem kilkuset osób odbywały się coroczne. Bardzo udane Bale Lotników. Ale to już historia...

 

Autoklub rozpoczął minimy rok pod nowym kierownictwem i z dużym rozmachem. Mam na myśli organizację automobilowego Finału Wielkiej Orkiestry, na który przybyło na dalekie przedmieścia Chicago ponad 1000 sympatyków tego sportu. Później mieliśmy jeszcze udział grup samochodziarzy w Paradzie 3-Majowej i piknik lotniczy. Ale na tym się skończyło. Nie udało się reaktywować bardzo popularnych przed kilku laty prób sprawnościowych, nie mówiąc już o zupełnie zapomnianych rajdach turystycznych. Nowy rok także zaczął się ciszą w Automobilklubie. Zabrakło bowiem kolejnego samochodowego finału Orkiestry. Wszystko podobno przez brak funduszy, czyli brak sponsorów... Polonijni brydżyści w stosunkowo nie odległej jeszcze przeszłości stanowili bardzo silną, prężnie działającą grupę. Przed lat lat tworzyli chicagowski oddział Polskiego Zwią ;zku Brydża Sportowego, kilkudziesięciu z nich stale uczestniczyło w korespondencyjnych mistrzostwach Polski Par. Sztandarowa impreza – Kongres im. Henryka Niedźwieckiego przyciągała nawet brydżystów z Polski, nie mówiąc o udziale zaprzyjaźnionego klubu z Kanady... A co dzisiaj? Niektórzy wrodzili do Polski, inni rozjechali się po Ameryce, a garstka, która została ma tylko doroczny Turniej Par o Puchar Prezesa Obozu PNA w Yorkville i podobno uczestniczyć będzie także w korespondencyjnych MP. Jest ich jednak niewielu. Hokeiści Podhala, jedynego czynnego polonijnego zespołu w Chicago, uczestniczyli w ub, roku tylko w jednym, wiosennym turnieju, dochodząc zresztą do play off. W grudniu rozpoczęli start w kolejnym sezonie, w South Suburban Hockey League, rozgrywającej swoje spotkania w Oakland i Crestwood. Niestety na kolejki przed metą regularnego sezonu zajmują przedostanie miejsce w tabeli z dorobkiem tylko dwóch wygranych i aż 8 porażek. Przyczyna słabszej niż w poprzednich latach występów jest jedna – brak zawodników. Starsi, związani z Podhalem od lat zawodnicy się wykruszają (lata robią swoje!), wyjątkiem jest tylko niezmordowany b. reprezentant Polski Ryszard Tyrała), z Polski nikt nie przylatuje, zaś młodzi grają w zespołach college. Dwa pozostałe polonijne hokejowe zespoły – Polonia i White Eagle sod kilku laty w taktyce nie istnieją. Hokeiści Polonii wprawie nie rozstali się z lodem, bo wykupili sobie na piątkowe wieczory halę w Niles, ale o trudno moic o jakiejś działalności czy występach. Pamiętne spotkania między Północą i Południem, które gromadziły po kilka tysięcy widzów, to już niestety odległa przeszłość. O sukcesach narciarskiego klubu TATRY pisałem wcześniej. Ale to narciarstwo alpejskie, a przecież kiedyś działała prężnie w tym klubie sekcja biegów i skoków z oddanym temu sportowi małżeństwem Grażyną i Józkiem Markami. Nad skoczną w Foxe River Grove, podczas dorocznych, prestiżowych konkursów powiewały polskie chorągiewki, a w konkursach uczestniczyło co najmniej kilku naszych polonijnych skoczków. Dzisiaj na placu boju pozostała dwójka biegaczy - weteranów – Jan Myrda i Stanisław Borzęcki. A gdzie są ich następcy? Gdzie jest biegająca i skacząca młodzież? Zapomnieliśmy już, ze istniały kiedyś w Chicago dwa polonijne kluby żużlowe, a jeden z nich miał nawet pomysł budowy toru gdzieś na dalekich przedmieściach. To też historia...

Wiesław Książek

Archiwum

1 2 3 4 5