Stawiać na młodych!

Jedną z imprez w roku jubileuszu 85-lecia istnienia chicagowskiej Wisły był ostatni, wewnętrzny turniej klubu z udziałem pierwszego zespołu, grającego na codzień w Major Division ligi National, oraz drużyn oldboyów – over-30, over-40 a także zespołu juniorów under-17. Działacze i sympatycy klubu z satysfakcją obserwowali zagrania młodych piłkarzy, którzy nie przestraszyli się starszych kolegów i pokonali kolejno drużynę over-40 1:0, over-30 2:1 i na koniec zespół seniorów – 3:2. Tym samym młodzi 16-latkowie wygrali turniej. Zespół 16-latków (ale są w nim i 15-latkowie) chicagowskiej Wisły istnieje już 8 lat. Zaczęło się od ogłoszonego w mediach naboru do drużyny 8-latków. Trenerem młodzików został Stanisław Pytel, wówczas zawodnik Wisły, dzisiaj działacz klubu i szef sekcji młodzieżowej. Prowadzi ten zespół po dzień dzisiejszy. Wisła under-17 występuje w najsilniejszej lidze juniorskiej stanu Illinois i dominuje w niej – w tym sezonie na 8 rozegnanych meczy zanotowała tylko 1 remis, pozostałe wygrała, zajmując pierwsze miejsce w First Division, najwyższej klasie rozgrywkowej ligi. Jak wspomniałem, w tym zespole są nie tylko 16-latkowie, ale i młodsi - 15-letni Artur Giedroyc, czy jego rówieśnicy Mateusz Pytel i jedyny obcokrajowiec - Rumun Edi Autal. Wymieniona trójka już jest próbowana w sparringowych spotkaniach pierwszego zespołu, natomiast z seniorami gra sporadycznie 16-letni Kamil Borkowski. Młodzi chłopcy są ze sobą razem już 8 lat, panuje wspaniała atmosfera. Trenują na obiekcie Wisły przy River Rd we wtorki i czwartki, a dodatkowo mogą uczęszczać na zajęcia z pierwszym zespole przez dodatkowe dwa dni w tygodniu. Zespół utrzymują rodzice, menedżerem jest ojciec Alexa – Adam Lulek, ponadto pomagają trenerowi Pytlowi – Andrzej Borkowski (ojciec Kamila) i Krzysztof Giedroyc (ojciec Artura). Podczas tego, wewnętrznego turnieju Wisły grali także 7 i 8-latkowie, a zespoły 12 i 13-latków spotkały się w meczach ze swoimi rodzicami. W dzisiejszych, trudnych czasach, gdy z Polski ustał dopływ piłkarzy, prowadzenie szkolenia od najmłodszych lat jest jedyną drogą utrzymania zespołu, a w ogóle klubu. Zdają sobie z tego sprawę nie tylko w Wiśle, ale także w Eagles, w którym Piłkarska Akademia zrzesza blisko 300 chłopców; wiedzą o tym i w PNA Soccer Academy, powołanej przed ponad czterema laty przez Mirka Krupę (były zawodnik i trener nieistniejącej już eLki z PLP). Dyrektor Akademii Mirek Krupa, tak mi niedawno powiedział: "Chciałem stworzyć taki ośrodek, w którym znaleźliby swoje miejsce chłopcy z ambicjami, którzy chcą trenować codziennie, chcą spróbować swoich sil. Temu wszystkiemu przyświecał nie tylko mój cel, ale całej grupy ludzi. Myślę że odnieśliśmy duży sukces. Z niewielkiej grupy 20-25 dzieci na starcie, mamy dzisiaj grupę blisko 150 dzieci w 11 kategoriach wiekowych, od under-6 wzwyż.

 

To jest chyba naszym największym sukcesem, że rośniemy, że nie ma tygodnia, by ktoś nowy do nas nie przyszedł, że ludzie nas doceniają. Sukcesem jest także to, że oferujemy sześć treningów w tygodniu, nawet w zimie, w świetnych halach. W sezonie zimowym korzystamy z obiektu Soccer Place (Manheim & Belmont). Mamy tam najlepsze warunki - boiska ze sztuczną nawierzchnią. Jednym słowem - trenujemy okrągły rok na pięknych obiektach. Dla nas najważniejsze jest to, aby nasze indywidualności przebiły się dalej. Mamy już pierwsze sukcesy, mamy pierwsze stypendia i jesteśmy z tego bardzo dumni. Mamy np. ofertę ze Szkoły w Minnesocie, która zajmuje się profesjonalnym szkoleniem sportowców, a kosztuje to 40 tys. rocznie. Nasi wychowankowie dostają stypendia w takich szkołach. Szkolenie indywidualności, to najważniejsza rzecz. Chcielibyśmy współpracować ze wszystkimi, dlatego, ze tylko odpowiednia selekcja i pomoc wszystkich tych, którzy są zakochani w piłce sprawi, że będziemy dumni z kogoś, komu się uda. Chodzi o to, by zrobić coś w spólnie, razem. Wychowanek – obojętne której Akademii - będzie naszym wychowankiem. Musimy pracować wspólnie. Polskim klubom trudno jest rywalizować z amerykańskimi klubami, np. z Chicago Magic, która ma 1100 chłopców. Dlatego tylko w selekcji , we współpracy jest jakiś sens. Jestem przekonany, że nie tylko my tego chcemy, ale chcą tego rodzice, a także ich dzieci. Teraz piłka leży po stronie klubów". Od dwóch miesiecy szkolą najmłodszych także na Południu Chicago. Na pięknej polanie leśnej w Hickory Hills odbył się ostatnio piknik nowo powstałej drużyny Orzełki Hickory Hills. Grupa 25 dzieciaków rozegrała 5 konkurencji piłkarskich w 3 kategoriach wiekowych 9–10 lat, 8-7 lat oraz najmłdsi 5-6 lat. Po konkurencjach piłkarskich doszło do pierwszego, historycznego meczu pomiędzy North drużyną U-8, reprezentowana przez Wisłę Chicago, a South U-8, której skład tworzyli Orzełki Hickory Hills. Mecz był niezwykle zacięty, doping rodziców godny Euro 2012, a wynik 4:1 dla Wisły Chicago. Kolejną atrakcją był mecz drużyny Mam kontra drużyna Orzełki Hickory Hills under-10. Po konkurencjach sportowych przyszedł czas na świetny góralski bigos, kiełbaski z grilla, piwo dla rodzicow, loterię z rowerami i skuterem jako główne nagrody oraz tańce i dyskusje po dniu pełnym wrażeń aż do zmierzch. Sytawiać na młodych? Na pewno warto...

Wiesław Książek

Archiwum

1 2 3 4 5