Sezon prawie za nami

Dobiega końca kolejny sezon w polonijnej piłce. Jako pierwsza zakończyła rozgrywki góralska liga, czyli Lowell Foods Liga Podhalańska. Tytuł po raz trzeci z rzędu wywalczył Czarny Dunajec. Ten zespól od kilku lat dominuje w tej lidze. Trzy razy z rzędu, a mogło być i pięć pod rząd, bo dwukrotnie przegrali mistrzostwo zaledwie jednym punktem. Zdobyty ostatni tytuł jest dziewiątym w historii klubu, To  najbardziej utytułowany zespól w tej lidze, chociaż nie gra od jej powstania. Takim „rodzynkiem”, który był przy założeniu ligi i gra bez przerwy czyli 21 lat -  jest Ratułów, a jedynym zawodnikiem, który od początku występuje w Ratulowie jest jego założyciel -  Władysław Ciężczak. Wracając do Dunajca, można zapytać, skąd bierze się jego dominacja? Tak jak większość zespołów góralskiej  ligi, w pierwszym okresie występowali w nim wyłącznie zawodnicy wywodzący się z tej góralskiej wsi. Dzisiaj w kilku przypadkach zastąpili ich synowie. Tak jest np. w przypadku rodziny Gacków. Podstawa sukcesów tkwi w tym, ze zespół ma ustabilizowany od szeregu lat skład, że dominują w nim dobrze wyszkoleni piłkarze z college, a co też ważne, stanowią jednolitą całość. Góralska liga zakończyła wprawdzie rozgrywki, ale jeszcze daleko do końca sezonu. W czerwcu w programie doroczny Memoriał Tadeusza Pawlikowskiego i Stanisława Malinowskiego, Pierwszy był jednym z założycieli tej ligi, a Malinowski wieloletnim, cenionym przez wszystkich, sekretarzem Ligi, a ponadto oddanym działaczem Czarnego Dunajca. Nie mogło być inaczej, skoro pochodzi z tej wsi. Ponadto w planie także w czerwcu półfinały i finał Super Pucharu polonijnych lig, w którym wystąpią po dwa najlepsze zespoły Północy i Południa. Wreszcie w lipcu doroczny mecz reprezentacji obu lig. Gospodarzem w tym roku jest Południe, wiec spotkanie rozegranę zostanie prawdopodobnie na obiekcie Serbów pry Bell Rd. I dopiero później dla piłkarzy góralskiej ligi nastąpi letnia przerwa. A co na Północy? Najważniejszym wydarzeniem sezonu w Polskiej Lidze Piłkarskiej były chicagowskie „dębickie” derby: Wisłoka - Igloopol, które po raz pierwszy w polonijnej piłce wietrznego miasta rozegrane zostały na obiekcie Chicago Fire, czyli na Toyota Park w Bridgeview. W tym meczu padł rekord frekwencji w Polskiej Lidze Piłkarskiej. Spotkanie oglądało ponad 1000 widzów. Jeśli dobrze pamiętam, poprzedni rekord należał do okresu, kiedy w tej lidze dominowała Polonia Mielec. Na jej mecze – w decydującej fazie rozgrywek  – potrafiło przyjść do Schiller Park ok, 700 kibiców. W Bidgeview, na derbach Debicy był gorący doping, były transparenty i flagi, na murawie toczyła się walka, ale w kulturalny sposób. Emocji nie brakło., Był to trzeci remis w historii tych spotkań, Dwa razy wygrała Wisłoka, a raz Igloopol. Przykrym zgrzytem w tej lidze było wycofanie się z rozgrywek na dwie kolejki przed metą zespołu Lechii. Na pewno była to najsłabsza drużyna w lidze, mająca na koncie zaledwie jeden punkt. Dlaczego jednak jej założyciel, Władysław Serafin zdecydował się na taki krok? Po porostu zabrakło chętnych do gry zawodników. Ostatni mecz Lechia grała już w ósemkę. Oddany polonijnej piłce Władysław Serafin był mocno rozżalony, "Nie mogę zrozumieć postawy zawodników. Jesienią mieliśmy słabszy skład, a przegrywaliśmy nieznacznie, a wiosna – w teoretycznie silniejszym składzie – osiągaliśmy dużo gorsze rezultaty" - powiedział. "Prosiłem i apelowałem  do zawodników, by dokończyć rundę, ale nie chcieli" - dodał. Władysław Serafin zastrzega się, że już więcej nie będzie tworzył nowych zespołów. Po Lechii zostały mu trzy komplety strojów i…15 piłek. Ale z polonijnej piłki nie rezygnuje. Może będzie pomagał innym? Ale i w góralskiej lidze, na Południu istnieje obawa, że podobnie jak na Północy w stawce pozostanie jedynie 7 zespołów. Niepewny jest bowiem dalszy udział w rozgrywkach zespołu Halnego. Jednym słowem – niełatwe lato czeka działaczy obu polonijnych lig w Chicago.

Wiesław Książek

Archiwum

1 2 3 4 5