W tym roku paradowaliśmy... wirtualnie

W sobotę 2 maja nie odbyła się doroczna parada polskości z okazji Dnia Konstytucji 3 Maja w sercu Wietrznego Miasta. W marcu, z powodu zagrożenia zakażeniem Covid-19 w downtown nie było parady z okazji Dnia Św. Patryka. Wielu Irlandczyków przybyło jednak do śródmieścia aby bawić się w klubach, spotykać się w restauracjach i spacerować w parkach. Nam udało się, w sercu Wietrznego Miasta wciągnąć na maszt biało czerwoną flagę, i przyszlo nam paradować jedynie w marzeniach i wirtualnie... Zawsze można sobie przypomnieć poprzednie parady. Na stronach internetowych nie brak zdjęć, materiałów dźwiękowych, obszernych przekazów z przemarszu i imprez towarzyszących. Tylko jeden raz w 2002 roku paradowaliśmy poza downtown; w tamtym czasie dokończenia wymagały inwestycje w Parku Millenium i łącza z Parkiem Granta. Miarodajne amerykańskie źródła podawały, że w 2002 roku z okazji naszej Parady zgromadzilo się ponad 300 tyś. naszych rodaków! Gdzie? W okolicy Bryn Mawr i Devon Ave. Czy w przyszłości uda się powrócić do naszych imprez w downtown Wietrznego Miasta? Opinie są podzielone, trudno nie dostrzec, że Parady przynoszą miastu zysk; rokrocznie organizatorzy uiszczają coraz wyższe opłaty, a chętnych mniej do prac, do wynajmu rydwanów, udziału w imprezach towarzyszących. Od kilku lat nie ustaje dyskusja o zmianie zasad konkursu na wybór hasła Parady, marszałków, królowej i dworu. A może warto pomyśleć o nowej koncepcji, niech młodzi ujawnią czego chcą, jak dwaj polscy chłopcy z Ridgewood. Niedawno w swoim odkryciu zastosowali drukarkę 3D i dostarczają medyczny sprzęt ochronny dobrej jakości! Czas dać szanse naszej młodzieży na nowy, nowoczesny sposób promocji polskości; czy będzie to parada, bankiet i polka czy coś innego? Bez bicia w dzwony albo w garnki na balkonach jak niedawno w NYC podczas zakazu wychodzenia z pomieszczeń. Niech się ujawni atrakcyjna formuła promocji polskości tu, gdzie jak mówią, pulsuje druga komora polskiego serca, zanim upadnie zainteresowanie, zmienią się zwyczaje, załamie tradycja. Coraz mniej rodaków przybywa na parady z przedmieść Wietrznego Miasta, a jeszcze w latach 90. obowiazkową, w tym miłym znaczeniu była obecność na paradzie i zabawa w Copernicus Center. Przybywali tam działacze, artysci, politycy; w 2005 roku witaliśmy nawet ówczesnego senatora, póżniejszego prezydenta Stanów Zjednoczonych a także burmistrza Wietrznego Miasta i wielu innych. Co pozostało? Pyszne acz nie tanie "polish food", występy zespołów muzycznych z Polski a dla seniorów: polka i zimne piwo w małych plastikowych pojemnikach. Zamiast punktować usterki i żyć przeszłością, sami zasponsorujmy otwarcie nowej celebry, bo jak nie my, to kto?

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13