Jesienne powroty

"Mimozami jesień się zaczyna" - napisał Julian Tuwim a śpiewał Czesław Niemen. Przed nami jesień. Często kojarzymy tę porę roku z jesienią życia. Skoro jesień życia to zacznijmy od informacji o dacie 21 września. W tym dniu społeczność międzynarodowa poświęca więcej czasu chorobie zapominania, znanej pod nazwą schorzenia Alzheimera. Sprawdźmy pewien aspekt tego zjawiska, istotny w naszej emigranckiej egzystencji. Czy emigranci po dłuższym pobycie na Ziemi Lincolna, powracają do Polski w wyniku zapomnienia, czy ten stan można kojarzyć z symptomami choroby? Amerykańscy uczeni prowadzą badania mózgów, których właściciele cierpieli na chorobę zapomnienia. Ustalenia uczonych na podstawie tych badań wskazują, iż osoby powyżej wieku, zwanego emerytalnym idealizują swoje wcześniejsze doznania, szczególnie z dzieciństwa i wczesnej młodości, natomiast z pamięci wypierają doświadczenia niekorzystne. Wydaje się więc, że tu znajduje się uzasadnienie powrotów do miejsc i zdarzeń miłych sercu, choćby to były wydarzenia sprzed pół wieku lub wcześniejsze. Oczywiście u podstaw decyzji o powrocie do Ojczyzny leżą aspekty materialne, korzystny przelicznik finansowych zasobów zgromadzonych w przysłowiowej skarpecie na tzw. cięższe czasy, oszczędne informacje od tych osób, które zostały tam po powrocie. Powrót to nie tylko wysyłka rzeczy i sprzętów. Często trzeba odnowić dawne lokum albo znaleźc i urządzić nowe miejsce. Związki  rodzinne po powrocie nie zapewniają odpowiedniego towarzystwa. Mało kto chce słuchać o tym, że w Ameryce było lepiej, łatwiej... Przykładów po tej stornie Atlantyku dostarczają nie tylko nasi znajomi. Także wśród znanych artystów Wietrznego Miasta nie brak wielokrotnych wylotów i powrotów. To znaczy powroty po powrocie. Jak to jest? Po przybyciu na warszawski Muranów albo tam gdzie Pogodno lub Osiedle Migdałowe bliskoTrójmiasta lub w okolice Prądnika w Krakowie okazuje się, że najlepiej nam było w naszym domku, apartamencie pod Glenview, Bridgview lub Orland Park. Jeśli uda się ponieść koszty kolejnej przeprowadzki, to lądujący na O'Hare twierdzą, że nareszcie poczuli się u siebie, w domu. Czy to jakaś magiczna siła przyciągania tkwi w zmienności klimatu Wietrznego Miasta czy wiszące czapy smogu w miastach pomiędzy Wisłą i Odrą odstraszają od spacerów? Zawsze warto przemyśleć poważne decyzje, zanim niebezpiecznie zmniejszą się zasoby odłożonych oszczędności. Można, jak Tuwim, w snach dawnymi bawić się wiosnami jak tą złotą, jak tą wonną wiazanką... 

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10