Komu potrzebne są cła?

Przy okazji Międzynarodowego Dnia Służby Celnej przypadającego 26 stycznia, zastanawiamy się po co nam cło, opłata od przewożonych towarów, usług, produktów? Czy tylko złośliwi albo zachłanni wymyślili system opłat z tytułu przemieszczania swoich i powierzonych rzeczy pod pozorem bezpieczeństwa (najczęściej) albo zachowania równowagi (np: w rolnictwie) lub w celu ochrony dóbr np: kultury? A może wszystko po to, aby uzasadnić tytuł poboru pieniędzy i bogacenia się? Od niepamiętnych czasów ludzie przemieszczali się w poszukiwaniu przygody, ucieczki przed prześladowaniami, w celu znalezienia lepszych warunków do życia, dzisiaj powiemy: emigracja istniała odkąd człowiekowi przestało się podobać jego mieszkanie, pieczara, jaskinia, lepianka, chałupa, m-3, za małe i z ciemną kuchnią. Od najdawniejszych czasów osoby zatrudnione w celnictwie były znienawidzone przez pozostałych współplemieńców. Mało tego. Dekret królowej Izabelli Aragońskiej, która finansowała wyprawę Kolumba w odkrycie nowego kontynentu, wprowadzał zakaz wstępu na statek przedstawicielom niektórych zawodów, między innymi celnikom. Nie trudno zgadnąć dlaczego ta grupa zawodowa została wykluczona z udziału w wyprawie, natomiast misjonarzom się powiodło. Według przekazów biblijnych Mateusz, celnik, został jednym z uczniów Jezusa. Celnikami kierował inny biblijny bohater, Zacheusz. Dawniej na stanowisko celnika powoływano osoby zamożne, w drodze przetargów, dzisiaj powiemy: z castingu! Wpłacali oni właściwym urzędnikom podatkowym określoną sumę, a następnie starali się ją odzyskać z jak najwyższym procentem, stanowiącym źródło ich zarobku. Pomocnikami celników, a często dzierżawcami prawa ściągania podatków byli poborcy podatkowi niższego szczebla. Podobnie jak dzisiaj, pobierano podatki od nieruchomości, osób, dochodów, darowizn, ściągano opłaty za przejazd z udziałem zwierzat, za przewóz towarów oraz handel nimi. System stopniowania dzierżaw, prawa do ściągania podatków oraz różnorodność samych opłat sprzyjały nadużyciom, mega korupcja kwitła. Celnicy byli uważani za grzeszników i kolaborantów, szczególnie rzymskiego okupanta, który temu bractwu organizował robotę i zupełnie niezłą kasę. Było na kogo narzekać. Kim są dzisiaj celnicy, jak pracują? Czy zwykły turysta pytany o przedmioty do oclenia, ma w największej skrytości dla celnika życzenia najdalsze od życzliwości? Dopóki w kraju naszych przodków, w Polsce produkcja np: kaszy jest tańsza niż w kraju Lincolna, to opłaca się uiścić cło aby na tym zarobić. Osobnym zagadnieniem jest kwestia zdrowotna ale czy mamy jakiś wybór? Biznesman kalkuluje czy koszty transportu i inne opłaty finalnie pozwolą na zyski z dostawy, natomiast nabywca w kraju obowiązkowej modyfikacji genetycznej nie zastanawia się nad kosztami ceł produktów z kraju gdzie ograniczenie smogu stale i wciąz wymaga nie lada nakładów. Nabywając produkty z kraju pochodzenia, np: w każdych delikatesach polonijnych, popieramy zarówno gospodarkę kraju produkcji jak i kraj osiedlenia. Co na to władza? Pomiędzy Stanami w kraju Washingtona, Lincolna i Benjamina Franklina (tego, który powiedział: „w Ameryce pewna jest tylko smierć i podatki”) nie pobiera się opłat celnych, co nie znaczy, że na każdej granicy panuje idylla. Zakończyło się międzynarodowe spotkanie ekonomistów i polityków świata w Davos, w Szwajcarii; niebawem przekonamy się czy postulaty nowych ceł zrujnują czy spotęgują gospodarkę. Nakładając cła reguluje się dostęp do nabycia już nie tylko towarów, czy usług ale technologii, projektów, idei, wdrożeń, dzięki którym trwa ustawiczny rozwój. Czy nasze myśli wciąż jeszcze są wolne od cła?

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10