Kogo ocali "Marsz dla Życia"?

W Waszyngtonie, stolicy USA, odbył się 44. marsz dla  życia pod hasłem „Love Saves Lives” (miłość ratuje życie). Wydaje się, że to nie tylko zwykłe hasło. Miłość chroni życie, ubezpiecza je, ocala, miłość ratuje życie. Marsz dla życia, w założeniu pierwszych organizatorów miał sprzyjać zachowaniu życia poczętego, a więc istot, które nie mogą bronić się same bo nie przyszły jeszcze na świat. A tu obowiązują prawa dżungli. Kto silniejszy ten stanowi o pozycji słabszego. Czy chodzi o wstrzymanie pracy w klinikach aborcyjnych? Nie tylko. Uczestnicy marszu mają poruszyć sumienia. To działanie na wyrost, więc na poczatek przesłanie o szacunku dla życia, które powinno trafić do zainteresowanych. Gdzie aspekt edukacyjny tam rodzą się dylematy: chronić życie nienarodzone czy to, które już jest i decyduje. Głos zabierają nie tylko specjaliści. Podczas marszu osoby zainteresowane opowiadają o swoich przeżyciach, podając je jako świadectwa. Czego? Rozterek z powodu niezabezpieczenia się przed niechcianą ciążą? Częściej bólu po zabiegu, nie tylko fizycznym. W grudniu ubiegłego roku nasiliła się aktywność zwalczania obyczaju stosowania używek przez kobiety w ciąży. Amerykańscy lekarze sprawdzili, że nawet okazjonalne używanie psychoaktywnych substancji szkodzi małemu życiu w łonie matki. Czy matki o tym wiedzą? Kto powinien informować je o szkodliwości używek? Lekarz, osoba duchowna, ksiądz, siostry zakonne, a może instynkt ? Co to jest? W naszej społeczności polonijnej popularność zdobywa duchowa adopcja dziecka poczętego, w skrócie: modlitwa w intencji życia poczętego. Siostry zakonne prowadzą dom samotnej matki w pobliżu bazyliki; pod opiekę siostry Marty trafiają kobiety, zdecydowane zmierzyć się z trudami życia aby ratować siebie i swoje dziecko. Czy to wszystko, co można zrobić dla zachowania życia? Marsz dla życia to sygnał, wskazówka, rzadziej nauka, częściej informacja o tym, że mimo wszelkich możliwości zabezpieczenia przed niechcianą ciążą, jakieś zwariowane uczucie, które ludzie nazwali miłością, przysparza nowego życia. Prawa Człowieka nakazują ochronę życia a marsz choć nie załatwia ogromu problemów, pozwala odnotować starania, a to ważne dla dokumentacji datków, dotacji przed sezonem podatkowym. Czy marsz ocali jakieś życie, czy upamiętni miliony istnień, których nie ma z uwagi na zabiegi usunięcia, zwane aborcją? Tematem tegorocznego marszu jest „Love Saves Lives” (miłość ocala życie). Opowiedzenie się za życiem nie zawsze jest łatwe, ale jest drogą miłości i ofiary, która dodaje sił, piszą organizatorzy marszu. Miłość przyciąga dobro, ponieważ z natury skierowana jest ku innym. Miłość jest tym, do czego wszyscy dążymy, ponieważ w głębi duszy pragniemy w ten sposób siebie dawać. Miłość ratuje życie na wiele sposobów. Ubiegłoroczny marsz był rekordowy pod względem liczby uczestników. W polskiej tradycji mamy inny marsz zwany orszakiem 3 króli; poniekąd w obronie życia, choć to teza naciągana. A jednak już ponad 2 tysiące lat temu król Herod zarządził rzeź niewiniątek z powodów zupełnie innych niż chęć ograniczenia przyrostu naturalnego. Słabszemu, małemu i bezbronnemu nigdy nie było łatwo...

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10