Bądź wolontariuszem

Działacze Wietrznego Miasta i okolicznych miejscowości, gdzie żyją obywatele amerykańscy polskiego pochodzenia korzystają ze zdobyczy demokracji najczęściej poprzez udział w wyborach na urzędy lokalne, stanowe, federalne. Wybieramy więc burmistrza, radnych i innych urzędników wszystkich szczebli a także sędziów. Zachodzi subtelna różnica między działaczem a wolontariuszem. Napierw o tym, co ich łączy. Rozpoznanie potrzeb społeczności, na rzecz której mają pracować, posiadanie odpowiednich kwalifikacji aby w zależności od lokalnych czynników umiejętnie komunikować się z kandydatami na urzędy, manewrować (nie manipulujac) oraz pewne cechy osobowościowe. Jeśli kilku polonijnych działaczy potrafi porozumieć się ze sobą i nie wchodzą sobie w drogę, to wykonanie zadań przebiega sprawnie, zgodnie z oczekiwaniami sztabów. Celem kampanii jest osiągnięcie stanowiska przez konkretnego kandydata. Trudności pojawiają się gdy działacze wyłuskani z kręgów Polonii, własne ambicje przedkładają ponad interes grupy albo błędnie oceniają szanse kandydata na urząd. Taki stan organizatorzy kampanii uważają za sprzeczny z założeniami, co nie sprzyja prestiżowi grupy ani osobie kandydata. Nie sposób jednak prześwietlić działacza przed pierwszym zadaniem, Amerykańscy ochotnicy, organizatorzy i ich pomocnicy mają ten dobry obyczaj, że zgadzaja się na drugą a często nawet trzecią szansę temu, kto potknie się lub przewróci. Według nich, upadek nie jest istotny lecz sposób uniesienia mitręgi. Dobrze, jeśli błąd nadaje się do naprawy. Czego działaczom polonijnym nie wybaczają nasi amerykańscy przyjaciele? Jak zwykle braku lojalności. Można wybaczyć zwłokę w oddaniu pożyczki, można zrozumieć naruszenie warunków innej umowy ale zdradę dobrodzieja, przyjaciela? Nigdy. Dlatego nie dziwi fluktuacja kadr szczególnie pośród polonijnych działaczy, pozostajacych w mniej lub bardziej ścisłej współpracy z przedstawicielami innych grup na rzecz wspólnego celu. Ważnym aspektem jest odpowiednie przygotowanie kandydata na działacza w odróżnieniu od wolontariusza, który dziś jest tu, a jutro może pomagać wszędzie indziej. Mieszkańców okolic Wietrznego Miasta, takich jak: Harwood Hts, Norridge, Schiller Park, Franklin Park czekają tej wiosny kolejne wybory władz lokalnych. Interesujemy się promocjami programów podawanych przez działaczy polonijnych. Przed kilku laty, pewien kandydat na radnego przekonywał, jak wielkim zagrożeniem dla małych biznesów spożywczych a więc i polonijnych, będzie ulokowanie wielkiego marketu tej samej branży na terenie miasteczka. Gdy wygrała okazała grupa wspierajaca wielki market, który ulokował swoje agendy w najbardziej atrakcyjnym placu miasteczka, ów radny pierwszy pojawił się na przyjęciu otwarcia marketu. Gratulował zwycięzcy, mówił, że zawsze był "za", radował się z innymi, rozdawał uśmiechy. Gdy nasycił już ciało, uradował ducha, otrzymał jeszcze kilka miłych prezentów. Nie każdemu działaczowi łatwo przychodzi polubić grupę dobrze zorganizowanych wolontariuszy.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9