Czubacki, Jan i Jerzy

14 Listopada 2016

Są żywym dowodem na to, że - wbrew popularnemu powiedzeniu - z rodziną dobrze się wychodzi czasem nie tylko na zdjęciu. Bracia są wszechstronni. Współpracują z sobą w tak odległych dziedzinach, jak biznes zdrowotny i... muzyczny. Czyli - leczą nie tylko ciało, ale i ducha. Kto w Chicago nie zna Aum Bio Inc. ten nigdy nie chorował. A więc firmy tej nie znają jedynie nieliczni rodacy. Co do muzyki - kto nie bawił się przy ich zespole, ten najprawdopodobniej ma już 150 lat, jest zombie, dostał zakaz z Moskwy albo... jeszcze się nie urodził. W czym Aum Bio pomaga rodakom? Łatwiej byłoby chyba powiedzieć, w czym nie pomaga. Czubaccy są bowiem otwarci na wszelkie nowinki w zakresie zdrowia i dobrego samopoczucia. To oni byli swego czasu prekursorami badań aury człowieka w środowisku polonijnym USA. Sam przechodziłem tę diagnozę, więc wiem. Siada sobie człowiek przed specjalnym urządzeniem, bierze do rąk elektrody i... nie, nie dostaje prądem, rzędu 2000 Volt, aż mu włosy oraz plomby wypadają, tylko sam emanuje swym biopolem, odbieranym przez komputer. Ten rejestruje pole bio pacjenta. Który, na specjalnym ekranie, widzi zaburzenia swej aury. Czyli - o ile się nie mylę - pola bio-elektro-magnetycznego, jakie zawsze otacza każdy organizm żywy (pamiętacie efekt Kiliana, pozwalający zobaczyć świetlistą aureolę wokół zwykłego, zielonego liścia?). I gdy pole to jest w jakikolwiek sposób naruszone, co widzimy na monitorze, to znaczy, że niedomagamy. Można też komputerowo określić stopień zagrożenia i sposoby przeciwdziałania. Proste... Pytałem pana Jurka, czy maszynka powie mi też, jak długo pociągnę. Na co zejdę. Ile do końca dni moich zarobię. I kogo mam się w życiu zdrowotnie wystrzegać. Ale z uśmiechem odpowiedział, że akurat te wiadomości nie są jeszcze przez komputer podawane. Poczekajmy więc, aż wyjdzie kolejne, podobne urządzenie, ale jeszcze nowszej generacji. Ale już teraz można mieć pewność, że Czubaccy na bank będą je mieli.To jeszcze jednak nie wszystko, jeżeli chodzi o cudotwórczą działalność braci Czubackich. W Aum Bio można też np. przejść detoksyfikację. Nie, nie polega ona na wypiciu czterech galonów mleka wysokotłustego lub octu na organicznych winogronach czy też na mega-lewatywie z kwasu solnego. Wystarczy po prostu usiąść w fotelu i zamoczyć stopy w specjalnym roztworze o właściwościach elektrolitu. Czyli przewodzącym prąd i aktywizującym komórki (nie radzimy próbować samemu w domu, bo kwas z akumulatora samochodowego stanowczo odpada!). I przepływ mikrocząsteczek w wodzie “wyciąga” nam z organizmu toksyny. Dowód na skuteczność? Po zabiegu, woda robi się dosłownie czarna, jak sumienie polonijnego kontraktora z Belmont Ave. I nie nadaje się do picia. A nawet do podlewania trawnika... Firma braci Czubackich oferuje też całą serię zdrowotnych gadżetów. Np. materace i poduszki z gorczycą albo innymi wkładkami, zapewniający zdrowy, spokojny sen, długowieczność, apetyt, równowagę psychiczną czy potencję. Nie bez powodu, niektórzy klienci Aum Bio ukuli już okolicznościowy wierszyk na cześć skuteczności produktów braterskiej firmy: “Na materacu od Janka i Jurka zreanimujesz siurka”. Ja wprawdzie nie próbowałem, ale innym klientom firmy wierzę na słowo... Metody terapeutyczne w Aum Bio na pewno są więc skuteczne. Wystarczy zresztą popatrzeć na samych braci - wyglądają na najwyżej połowę swego biologicznego wieku. Choć z drugiej strony, nieco przesadzone są informacje, że gadżetami zdrowotnymi handlowali już pod piramidami, za czasów faraona Cheopsa. Janek i Jurek są jednak, o ile już nie wiecznie, to przynajmniej nieustająco młodzi. Przynajmniej sercem. I czasem, zwłaszcza na scenie, zachowują się, jak - nie przymierzając - wnuki. Bo to ze sceną związana jest drugą połowa biznesowej aktywności braci Czubackich. Obaj grają muzykę mianowicie. I to jaką!  Janek i Jurek tworzą “Extra Band - Czubacki Brothers”. Zespół na każdą okazję, gust i kieszeń. Do tańca i do różańca. Repertuar - międzynarodowy. Wykonanie - swojskie. Ceny  umiarkowane. Zabawa - gwarantowana. Ostrzegamy jednak - wynajmując “Extra Band” należy zadbać o... mocne stoły i solidne obrusy. Przy muzyce “Czubacki Brothers”, ludziska bowiem wpadają w trans i dosłownie po stołach wywijają... Wiem, bo na jednej z ich imprez sam omal nie skręciłem kopyta, odstawiając “macarenę”, z jedną nogą w wazie z bigosem, a z drugą - w półmisku ze zrazami...  Duet Czubackich to więc w sumie polonijna ekstraklasa. Lubiani, uczynni, solidni. Aż dziw bierz, że z takimi szlachetnymi cechami charakteru nie poszli na księdza. Choć z drugiej strony, może to i lepiej. Watykan jakoś bez Janka i Jurka chyba przeżyje, ale już Polonia, bez ich gadżetów zdrowotnych i muzy, raczej niekoniecznie... 

ANDRZEJ WĄSEWICZ

Dodaj komentarz

Powrót