NHL: Chicago Blackhawks "z piekła do nieba"

20 Marca 2017

W lidze NHL, Chicago Blackhawks pokonali wczoraj na własnym terenie Colorado Avalanche 6:3. Było to starcie Dawida z Goliatem. Blackhawks z dnia na dzień umacniają swoją pozycję na szczycie tabeli Konferencji Zachodniej, Avalanche z dorobkiem zaledwie 20 zwycięstw w 71 rozegranych meczach są w tym sezonie najgorszą drużyną w lidze. Blackhawks rzucili się na swoich przeciwników w pierwszych minutach gry. W efekcie, w piątej minucie pierwszej tercji wynik meczu otworzył Patrick Kane. Niestety później entuzjazm Czarnych Jastrzębi gdzieś się rozpłynął i inicjatywę przejęli goście. Jeszcze w pierwszej tercji, po dwóch bramkach Mikhail’a Grigorienko w 9. i 16. minucie, Avalanche wyszli na prowadzenie. W drugiej tercji, podczas której jedynym wyróżniającym się zawodnikiem Chicago był stojący w bramce Scott Darling, goście zdobyli niespodziewanie trzeciego gola. Jego autorem, w 17. minucie był Sven Andrighetto. Kiedy kibice w United Center powoli zaczęli oswajać się z widmem porażki, Blackhawks nagle się przebudzili, i to w wielkim stylu. W jedenastej minucie trzeciej tercji zdobyli aż 3 gole! Zaczęło się od trafienia Jonathan’a Toews’a. 17 sekund później wyrównującą bramkę zdobył Richard Panik. Po kolejnych 17 sekundach i bramce Artemi’ego Panarin’a Blackhawks prowadzili 4:3. Zszokowani Avalanche pozwolili wbić sobie kolejnego gola zaledwie 3 minuty później. Jeremy’ego Smitha pokonał po raz drugi Jonathan Toews zdobywając swoją 20. bramkę w tegorocznych rozgrywkach. Goście nie mając nic do stracenia wycofali w końcówce meczu bramkarza. Na 2 sekundy przed końcową syreną wynik meczu, strzałem do pustej bramki ustalił Tanner Kero. Po rozegranych wczoraj meczach przewaga Chicago Blackhawks nad drugimi w tabeli Konferencji Zachodniej Minnesota Wild wzrosła do 6 punktów. Wild przegrali wczoraj wyjazdowy mecz z Winnipeg Jets 4:5. Dziś Czarne Jastrzębie odpoczywają. Jutro, zagrają w United Center z Vancouver Canucks.

ŁUKASZ DUDKA

Dodaj komentarz

Powrót