Boris Jonnson: Europa już ma do czynienia z drugą falą koronawirusa

28 Lipca 2020

Brytyjski premier ostrzega: w niektórych krajach Europy może zaczynać się druga fala epidemii koronawirusa. Boris Johnson tłumaczy w ten sposób nagłe wprowadzenie kwarantanny dla wszystkich osób przybywających z Hiszpanii. Sobotnia decyzja zaskoczyła wielu brytyjskich turystów spędzających czas na Ibizie czy w Barcelonie. Tymczasem w mieście Oldham na północy Anglii wprowadzono zaostrzone środki bezpieczeństwa. Gwałtownie wzrosła tam liczba zakażeń. "Postawmy sprawę jasno. U niektórych naszych europejskich przyjaciół widać sygnały drugiej fali koronawirusa. Wszyscy pamiętamy dobrze, co stało się poprzednio. Ważne więc, abyśmy się przygotowali jako kraj. I tak robimy" - podkreślił premier. I dodał, że częścią tych przygotowań była błyskawiczna decyzja wprowadzenia wymogu dla ludzi przybywających z Hiszpanii. Decyzja, która skomplikowała plany wielu mieszkańców Królestwa, którzy wypoczywali w hiszpańskim słońcu, lub też planowali wyjazd. Szefowa regionalnego rządu Szkocji Nicola Sturgeon uderzyła w podobny ton, co Boris Johnson. Ale poszła o krok dalej. "Bądźcie bardzo ostrożni rezerwując wyjazd zagnicznny" - zaapelowała, podkreślając, że sytuacja jest dynamiczna, a turyści mogą zostać zaskoczeni przez zmiany zasad zarówno w kraju, do którego wyjechali, jak i w Zjednoczonym Królestwie. "Będę szczera jeśli mnie pytacie, nie wyjeżdżałam na zagraniczne wakacje. Gdybym tylko miała czas na urlop, spędziłabym go w Szkocji" - powiedziała pierwsza minister. Rząd centralny podkreśla, że monitoruje sytuację w innych krajach i - jeśli będzie to koniecznie- nie zawaha się przed przywróceniem obowiązku kwarantanny dla kolejnych państw i terytoriów. W rozmowie z telewizją Sky News z diagnozą o możliwej drugiej fali wirusa nie zgodził się profesor Anthony Costello. Były dyrektor jednego z pionów WHO uważa, ze wciąż trwa pierwsza fala, a wzrost zakażeń w Niemczech, Francji, czy Hiszpanii to nieunikniony efekt luzowania obostrzeń. Anthony Costello jest zdania, że premier Johnson się myli i choć drugiej fali nie da się wykluczyć, to nastąpić miałaby ona dopiero jesienią. Jego zdaniem są szanse, że ewentualna druga fala przyniesie mniej ofiar, niż pierwsza, choć w tej kwestii pośród brytyjskich specjalistów nie ma zgody. Opracowanie naukowców z Londyńskiej Szkoły Medycyny i Higieny Tropikalnej, opublikowane w tym tygodniu w czasopiśmie Lancet ostrzega, że skala może być podobna lub gorsza. Tymczasem w Oldham, nieopodal Manchesteru wprowadzono zaostrzone środki bezpieczeństwa. Lokalne władze zakazały zapraszania do domu gości Spotkania z rodziną są możliwe, ale tylko na zewnątrz i tylko przy zachowaniu odległości dwóch metrów. To jeszcze nie lokalna kwarantanna, ale próba jej uniknięcia. Innymi słowy: uniknięcia losu Leicester, gdzie regionalna blokada nadal trwa. Zamknięte są tam na przykład wszystkie sklepy, oprócz tych sprzedających niezbędne produkty.

Dodaj komentarz

Powrót