Warszawa: Kierowca autobusu był pod wpływem amfetaminy

26 Czerwca 2020

Kierowca autobusu, który wczoraj spadł z wiaduktu na moście Grota-Roweckiego w Warszawie usłyszał zarzuty spowodowania katastrofy w ruchu lądowym i posiadania narkotyków. Badania potwierdziły też, że Tomasz U. był pod wpływem amfetaminy. Rzecznik prokuratury okręgowej w Warszawie Mirosława Chyr mówiła, że według opinii biegłego toksykologa, mężczyzna miął we krwi 371 nanogramów amfetaminy na mililitr, co jest wysokim stężeniem narkotyku. W kabinie kierowcy znaleziono też około pół grama amfetaminy. Czy kierowca zażywał amfetaminę w trakcie jazdy jeszcze nie wiadomo, ustala to prokuratura. Mężczyzna usłyszał zarzuty dziś po południu. Na pytanie prokuratora, czy się do nich przyznaje powiedział, że odmawia odpowiedzi. "Podejrzany wyjaśnił jedynie, że urwał mu się film i niewiele pamięta z tego co się działo. Pamięta tylko tyle, że pomagał wyprowadzić jedną z pasażerek autobusu. Te wyjaśnienia były bardzo krótkie i niezupełnie korespondują z zebranym w sprawie materiałem dowodowym” - mówiła prokurator. Prokuratura w śledztwie będzie też ustalać okoliczności zatrudnienia Tomasza U. w charakterze kierowcy, bo w przeszłości był często karany za wykroczenia w ruchu drogowym. Chodzi o przekroczenie prędkości i "nie stosowania się do znaków i sygnałów drogowych”. Prokurator apelowała do osób, które mogą mieć jakąkolwiek wiedzę o przebiegu zdarzenia lub nagrania ruchu autobusu, niekoniecznie z chwili wypadku, o zgłaszanie się do Prokuratury Okręgowej w Warszawie lub do Komendy Stołecznej Policji. Prokuratora przygotowuje wniosek do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Jak mówiła prokurator Mirosława Chyr ustalenie, że mężczyzna był pod wpływem narkotyków skutkuje zaostrzeniem kwalifikacji karnej. Mężczyźnie grozi do 15 lat więzienia. Do wypadku doszło wczoraj przed 13.00. Miejski autobus przebił bariery i częściowo spadł z wiaduktu na moście Grota-Roweckiego. W autobusie było 40 pasażerów. Jedna osoba zginęła, ponad 20 jest rannych w tym cztery ciężko.

Dodaj komentarz

Powrót