Floryda zmaga się ze skutkami huraganu Irma

12 Września 2017

Floryda zmaga się ze skutkami huraganu Irma. Kilkanaście milionów osób nie ma prądu, trwa usuwanie drzew z zablokowanych dróg część ewakuowanych mieszkańców wraca do domów. W niektórych rejonach Florydy huragan wyrządził ogromne spustoszenia. Duże aglomeracje Florydy - Miami i Tampa przetrwały huragan ze stosunkowo niedużymi stratami. Jednak w pasie wysp Florydy Keys zamieszkanym przez 80 tysięcy osób spustoszenia są ogromne. Agencja Zarządzania Kryzysowego szacuje, że co czwarty dom jest tam zniszczony. Na wielu wyspach nie ma prądu i wody, drogi blokują konary drzew i wyrzucone na brzeg jachty. Departament Obrony skierował do akcji pomocy lotniskowiec Abraham Lincoln. Władze Florydy rozważają ewakuację 10 tysięcy mieszkańców wysp, którzy pozostali w swoich domach mimo nadciągającego huraganu. W innych miejscowościach dotkniętych przez Irmę takich jak Marco Island czy Naples pozwolono mieszkańcom na powrót do domów i ocenę strat. Władze lokalne odradzają jednak pozostanie na miejscu. Nie ma tam bowiem prądu, żywności i benzyny. Na wschodnim wybrzeżu Florydy życie wraca do normy. Otwierane są tam sklepy, zniesiono ograniczenia przy wyjeździe do Miami Beach. Służby energetyczne Florydy przywróciły prąd do miliona budynków. Wciąż jednak ponad 6 milionów domów nie ma elektryczności. Szacuje się, że mieszka w nich 13 milionów Amerykanów. 

Dodaj komentarz

Powrót